Hej :*
Ostatnio z Inkerini moją koleżanką, jedną z 3 moich autorytetów i facebook’ową córką pisałyśmy sobie dialogi o Skilene. I postanowiłam że to co napisałyśmy opublikuje na blogu :3 Jak ktoś miałby ochotę popisać ze mną coś w podobie czy z nią to zapraszamy na priv ;)
Tak pewnie będziecie się zastanawiać. Moimi autorytetami na których się kieruje jeżeli chodzi o PzM są
- Inkerini
- Alex
- Karka
Uwielbiam je i są wspaniałymi blogerkami :D
Miłego czytania !

M: *sprząta sobie w domu*
*tymczasem Skipper wybiera się do wydry*
S: Cześć, Marlenko! Musimy pogadać…
M: Cześć Skipper *przestraszona* Coś się stało?
S:Wiesz…właściwie to jeszcze nie wiesz…chciałbym Cię zaprosić na kolację…*wyciąga z zza pleców bukiet róż* To dla Ciebie!
M: Dziękuje są piękne *rumieni się *
A co do kolacji to… to bardzo chętnie
S: Woow…to znaczy *zawstydził się* nie spodziewałem się, że przyjmiesz moje zaproszenie…
M: a niby czemu nie? Po takich różach to nic dziwnego *uśmiecha się*
S: Wpadnę po Ciebie o 8!
Godzina 19:30
S: Jeszcze tylko te perfumy…*psika się sprayem na komary*to nie to…mam! Jestem gotowy!
M: *czeka na Skippera gotowa pięknie malowana w bombce i brązowych lokach*
Dasz radę, będzie okej. Gdybym tylko miała przyjaciółke…
Godzina 19:50
Zaczyna padać…
S: *wychodzi z bazy, bierzę parasolkę*
M: niech to szlag! Wtedy kiedy ja chce iść na randkę to musi zacząć padać ;-;
S: *zaczyna gwizdać w rytm deszczu* Wszystko mam gotowe! No, to tu! *przeskakuje przez bramę wybiegu wydry, puka w cienką blachę tuneliku*
M: O matko *po cichu* Proszę!
S: Witaj, Marlenko *całuje ją w łapkę*. Wyglądasz niesamowicie!
M: Cześć *rumieni się* Dziękuje. Ty też wyglądasz pięknie
S: Zapraszam Cię na długą podróż do…a zresztą, to niespodzianka! Już czas!
M: Jej (^^) Nie mogę się doczekać (^^)
S:*otwiera parasolkę* Pozwoli Milady, że dziś wieczór panią oprowadzę. *pociąga ją lekko za łapkę do wyjścia*
M: Oczywiście!
S: *oprowadza Marlenkę po zoo* Piękny dziś wieczór prawda?
M: bardzo ! *uśmiecha się ciepło*
S: Ale zupełnie nie dorównują Twoim cudowny, kasztanowym oczom…*odwraca się w jej stronę, odwzajemniając uśmiech*
M: wątpię ale dzięki *rumieni się *
S: … *zawstydzony nic a nic nie mówi aż do randki*
*już dochodzą do bazy, pingwin otwiera właz*
S: Panie przodem!
M: Dziękuje *wchodzi* Jej jak tu pięknie sam ty to wszystko?
S: Drobnostka…*macha bezmyślnie płetwą, odsuwa Marlence krzesło*
M: Dziękuje ^^ jestem ciekawa czym mnie zaskoczysz dzisiaj ^^
S: Cierpliwości…*nalewa jej, a później sobie soku porzeczkowego do kieliszków*
M: Ja jestem cierpliwa tylko dzisiaj tak mnie zaskakujesz że nie mogę wytrzymać!
S: Tak szczerze…to reszta oddziału również wniosła wkład w przygotowania…*upija trochę soku, nalał sobie do przesady* Oliwkę? *podaje miseczkę wydrze oraz dodaje nastrój – rozpala świeczkę i gasi górną lampę*
M: Nie dziękuję. Miło z ich strony. Tak bardzo romantycznie*uśmiecha się ciepło*
S: *odwzajemnia uśmiech*
*Maurice wychodzi zza drzwi laboratorium Kowalskiego z notatnikiem i ołówkiem*
Maurice: Witam. Mogę przyjąć zamówienie?
M: Hehehe zamówisz coś dla nas? ^^ *jest oczarowana*
S: *teatralny akcent* Dla mnie proszę specjał dnia – dorsz w sosie tzatziki, a dla tej pięknej towarzyszki…Marlenko, co dla ciebie?
M: a ja poproszę spaghetti ^^
Mrc: Przyjąłem.
*wraca do „kuchni”*
M: *uśmiecha się do Skippera* czy to się dzieje naprawdę?
S: Chciałbym Ci to udowodnić *myśli o pocałunku, lecz odstawia całus na dalszy plan* ale to troszkę trudne.
M: nie ma rzeczy niemożliwych! Nie krępuj się c: *uśmiecha się uwodzicielsko*
*tu du du duum: Maurice przerywa chwilę, wnosząc na tacy eleganckie talerze z wymalowanymi tulipanami*
Mrc: Oto państwa kolacja. Miłego wieczoru.
M: eem dzięki ^^ wzajemnie Smacznego ^^
S: Dzięki i wzajemnie.
*Mrc. odchodzi, zaś nasze papużki nierozłączki zachwycają się tym pięknym, letnim wieczorem oraz konsumpcją potraw*
M: *po zjedzonej kolacji * ale było pyszne ^^ dziękuję *uśmiecha się*
Wgl dzięki za taką wspaniala randkę *kieruje się w stronę wyjścia*
S: Nie ma za co…to czysta przyjemność
*chwilę później wychodzą z bazy*
S: Jeśli pozwolisz, pokażę ci jedno z moich ulubionych miejsc. *obejmuje ją*
M: pewnie że chce *przytula się do niego*
*zawiązuje Marlence opaskę na oczy*
S: To niespodzianka!
M: jej nie mogę się doczekać ^^ *nic nie widzi*
S:*prowadzi ją, trzymając wydrę za łapkę , dochodzą do końca parku. Właściwie to do miejsca (jeziora), gdzie Kowalski zawsze spotyka się z delfinicą*
S: To tutaj! *rozwiązuje M. opaskę*
M: Wow jak tu pięknie *,* jej… nie mogę w to uwierzyć*oczy błyszczą w świetle księżyca a ona uśmiecha się ciepło, wiatr powiewa jej loki *
*księżyc rozświetla ląd tak, ze robi się coraz jaśniej*
S: *siada na trawie* Marlenko…Eh, dłużej nie wytrzymam…Musze Ci to teraz powiedzieć, albo nigdy…
M: to mów nie bój się c: *uśmiecha się ciepło*
S: Już dawno się z tym wahałem…Marlenko…Nasza przyjaźń…tak jakby ewoluowała w coś poważniejszego…*chwyta jej łapkę* tak przynajmniej sądzę…
M: *rumieni się* jej nie wiem co powiedzieć. No to ja powiem tak . Ech… Ja się w tobie zakochałam… od samego początku kiedy przyjechałam i ty tam byłeś…
S: Marlenko…ten wieczór ma być niesamowity…a nie chce cię przekupić tym oklepanym tekstem „Bardzo Cię lubię. Tak lubię lubię.”
M: Jaki oklepanym… Weź te słowa gdybyś wypowiedział je do mnie do by były najcenniejsze słowa jakie usłyszałam odkąd tu się pojawiłam , ale jak ty tam sobie chcesz *uśmiecha się*
S: No więc…z mojego dzioba wydostana się dosyć niespotykane dotąd słowa jak na mnie *czuje się speszony*Zawsze, gdy do nas przychodzisz…moje serce podskakuje z radości i czuje się jakoś lepiej…Wiesz…chyba się zakochałem…
*wreszcie spełnia się jego myśl – całuje wydrę w usta, a ona jest mocno zaskoczona*
M: *jest bardzo mocno zaskoczona*
Jej to było coś :> Serio ty naprawdę coś do mnie czujesz i lubisz gdy jestem obok?
S: Naprawdę. Tylko mocno ukrywam to przed kadetami…oni spostrzegają mnie jako surowego i nieczułego przełożonego…tak ma na razie pozostać…*chwyta ją za łapkę i spogląda na ksiezyc*
M: Ale czemu to robisz? Czyli co mamy się spotykać w ukryciu?
S: Nie! *ukrywa,że sie smieje* Na nasze relacje to tak nie wpłynie! Chodzi oto, aby nie zaczeli myslec sobie, ze jesli my sie spotykamy to oni beda traktowac mnie jak kolege i zaczna robic co chca… Z chęcia im oznajmie, ze jestesmy razem…jesli chcesz. ^^
M: Ale Skipper jak im powiesz to oni zaczną tak myśleć . Więc może narazie nikomu nie mówmy. Tak będzie lepiej narazie. Chyba że nie chcesz. Bo zaczną myśleć, że ty jednak jakieś tam uczucia masz c:
S: Sam już nie wiem…ale nie przejmujmy się przyszłością. Zróbmy tak, jak będzie najlepiej. Dla Nas. *obejmuje ją skrzydłem, przez resztę wieczora siedzą nad brzegiem jeziora, odbijajac sie w tafli wody razem z księżycem…*
Koniec :>
Co myślicie o tym?
Zostawcie komentarz ^^
Coś podobnego chcemy robić z Alex tylko na naszym blogu:
karolaandalex.blog.pl
Nowa notka za 2 dni :>
Pozdrawiam Karola <3