Hej ^^

Wczoraj miała być notka, ale mój tata zabrał mi internet i oddał dopiero wieczorem >.<

Ale dzisiaj jest. Ale się rozpisałam, od razu mówię, notka jest dziwna trochę :o Tylko się tym nie zrażajcie :>

Pozdrawiam i miłego weekendu :*

~Kari <3

Rozdział II „Kawa czy może coś więcej?”

Kowalski:

Spojrzałem na telefon, żeby sprawdzić kto to. Myślałem, że sam ucichnie i dalej będę spędzał wieczór z Olą. Musiałem Olę na chwilę zostawić, ponieważ był to Skipper. A najlepszemu koledze się nie odmawia. Więc poszedłem do kuchni i odebrałem telefon:

-Halo?- powiedziałem pierwszy

-No wreszcie odebrałeś. Stary mam tyle Ci do powiedzenia, że nie uwierzysz. –wziął głęboki oddech

-No , opowiadaj na co czekasz. – uśmiechnąłem się

- Poznałem, dzisiaj świetną dziewczynę. Normalnie zakochałem się.

-Widzisz mówiłem Ci, ale opowiedz mi o niej i jak ją poznałeś? –dopytywałem

-No więc to ta moja nowa sąsiadka. Ma na imię Karolina, ma ciemne blond włosy i jest naprawdę świetna bo nie gada cały czas o kosmetykach , butach i innych pierdołach.

-A jak tam z wyglądem? – zaśmiałem się

- Jest nieziemsko piękna – rozmarzył się

-Skipper wracaj na Ziemię bo słychać, że znowu się rozmarzyłeś.

- A no tak wybacz.

-No to co? Kiedy zapraszasz ją na randkę?

-Nie wiem, chyba najpierw na kawę.-westchnął

-To zaproś ją na kawę a tak naprawdę zabierzesz ją po tej kawie na randkę.

-O stary! Myślisz że to się uda?

-Jasne, że tak. A teraz muszę już wracać Ola czeka –zaśmiałem się- Dobranoc.

-Dobra, to leć. Dobranoc. – pożegnał się i rozłączył się

Wróciłem do Oli, objąłem ją ramieniem i widziałem, że nie może się napatrzeć na tego Damona. W końcu wybuchnąłem śmiechem.

Karolina:
Jej , chciałam już wracać tam. Oczywiście kiedy weszłam do domu zastałam rozdrażnioną matkę . Tata ufał mi , bo wiedział że jestem już dorosła. Natomiast moja mama ciągle miała mnie za dziecko.  Jedyne co to tata uśmiechnął do mnie. Nie zwracając uwagi na matkę, poszłam do pokoju. Jednak moja matka zdążyła do mnie coś powiedzieć. A byłam już tak blisko pokoju:

-Nie tak prędko, moja panno!

-No słucham? –podeszłam do niej

-Gdzie to się włóczysz po nocy?-zapytała krzycząc na nią

-Na budowie byłam – powiedziałam spokojnie

-Aż tyle czasu?  Na pewno jeszcze gdzieś byłaś. Pewnie u jakiegoś chłopaka. –naskoczyła na mnie

„Oczywiście mamusiu bo ci powiem” powiedziałam sobie w myślach.

- A to to już nie twój problem. – spojrzałam na nią wściekłym wzrokiem

- Ej ej  jak się do matki odzywasz?

- Normalnie! Jestem dorosła i mogę robić co chce i wracać kiedy chce. Mam dość twojej kontroli. Dlatego się wyprowadzam! – wybuchłam krzykiem i pobiegłam do swojego pokoju

-Darek powiedz jej coś! – powiedziała do taty- Nie tak cię wychowałam.

-No ale co ja mam jej powiedzieć. Jest dorosła i ma rację za bardzo ją kontrolujesz. – stanął w mojej obronie tata.

-Czyli ty też mi się sprzeciwiasz? Idź z nią porozmawiaj , tylko Ciebie się słucha. – westchnęła

- Dobra , porozmawiam , ale daj jej ochłonąć.

Więcej z tej rozmowy nie słyszałam, ale nie mogłam w tym domu już wysiedzieć. Po prostu mam dość, że cały czas mama mnie kontroluje. Stwierdziłam, że jest już za późno, żeby wyjeżdżać z domu, więc postanowiłam spróbować zasnąć. Udało się, kiedy się obudziłam było już rano. Kiedy wzięłam telefon, aby sprawdzić która godzina zobaczyłam , że mam smsa. Zastanawiałam się od kogo, więc odblokowałam telefon  i patrzę wiadomość od jakiegoś nieznanego numeru.  Kiedy  go przeczytałam od razu uśmiechnęłam się do telefonu. Mianowicie było w nim napisane:

„Cześć. Dzisiaj wziąłem sobie wolne w pracy, więc możesz przyjechać jak się obudzisz ;) ~Skipper”

Tylko skąd on ma mój numer? Nieważne, ważne że napisał. Byłam normalnie taka szczęśliwa jak nigdy. Ubrałam się i wykonałam podstawowe czynności . Już miałam odjeżdżać, kiedy zobaczyłam, że paliwo się kończy w mercedesie. Cholera! No na kase od mojej mamy nie miałam co liczyć. Dobrze, że tata był w domu. Pobiegłam do taty:

-Tato, paliwo się kończy , dasz mi pieniądze żebym mogła zatankować?

-Jasne ile potrzebujesz?-spytał uśmiechając się

- A tam nie dużo stówka starczy.

-Spoko, ale coś za coś.-zrobił się na chwilę poważny

- No słucham co chcesz wiedzieć? Byle szybko , trochę mi się śpieszy. – westchnęłam

-Właśnie w tym problem. Opowiadaj , gdzie jedziesz i  czemu Ci się tak śpieszysz?

- A nie powiesz mamie?- usiadłam koło niego

- No nie , tylko powiedz mi.- spojrzał się na mnie.

- No więc jadę na budowę i przy okazji do sąsiada.- uśmiechnęłam się

- Sąsiada? Dobra bynajmniej wierzę Ci. Możesz jechać. – dał mi tą stówkę i wybiegłam z domu

Tak mi się spieszyło że zapomniałam zatankować samochód. Jakimś cudem dojechałam na rezerwie. Zapomniałam o świecie chciałam iść już do niego. Wysiadłam z auta i skierowałam się do jego drzwi.

Skipper:

Zastanawiałem się czy dostała smsa. Ale raczej tak, tylko może jeszcze  śpi. W każdym razie byłem już ubrany, czekałem aż usłyszę dźwięk silnika podjeżdżającego samochodu. I w końcu się go doczekałem, po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi. Szybkim krokiem poszedłem do drzwi:

-Hej.-powiedziałem i uśmiechnąłem się

-Cześć- odwzajemniła uśmiech

-Proszę wejdź- powiedziałem

Weszliśmy do środka, domu i przeszliśmy do salonu:

-Może wyskoczymy dzisiaj na kawę?- od tak zaproponowałem

-Jasne, brzmi interesująco.- uśmiechnęła się

-Jak tam Ci minął wczorajszy wieczór beze mnie? –zaśmiałem się

- A daj spokój, przez Ciebie dostałam ochrzan.- również zaczęła się śmiać

- Przeze mnie?

-Tak, za fajnie się z tobą rozmawia i straciłam poczucie czasu.

-Dzięki mi z tobą również.

- No to co idziemy na tą kawę? – zaśmiała się

-Jasne, idziemy.-uśmiechnąłem się

Więc ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Oboje w fantastycznych nastrojach. Świetnie się dogadywaliśmy.  W końcu zboczyła z tematu i zapytała:

-Skipper?

-Tak?

-Czy to jest tak bardziej randka, czy taka koleżeńska kawa?

Nie wiedziałem co jej odpowiedzieć, wiadomo, że była to randka, ale nie wiedziałem czy jej powiedzieć prawdę czy skłamać. Więc postanowiłem powiedzieć jej prawdę:

-Hmm, w sumie to taka randka.- uśmiechnąłem się

Ona zatrzymała się na chwilę, usiadła na ławce i spojrzała się na mnie.

-Powiedziałem coś nie tak?-usiadłem obok niej

-Nie, wszystko jest w porządku. Tylko, na randkę chodzą osoby, które są zakochane w sobie.

- A co jeśli, jedna jest zakochana w drugiej i zaproponowała jej kawę, bo myśli, że może zdobędzie się na odwagę by powiedzieć jej co czuje?

-Nie wiem,  a jeśli ona odwzajemnia uczucia jego?

Nic już nie powiedziałem. Chciałem sprawdzić czy mówi prawdę. Załapałem aluzję, nie jestem taki głupi.  Przybliżyłem się do niej, ona była spokojna  i nadszedł ten moment, kiedyś musiał, więc pocałowałem ją w usta. Tak wiem to zwariowane, znamy się niecałe dwa dni, ale zakochałem się nie na żarty. W końcu stało się coś o czym zawsze marzyłem. Kiedy myślałem, że może już dosyć , zacząłem się odsuwać. Karolina miała inne plany, kiedy zauważyła, że się odsuwam objęła rękami mój kark i przyciągnęła do siebie . Całowaliśmy się tak przez jakieś  5 minut. W końcu odsunęliśmy się od siebie:

-Em a co to było? –spytała zdziwiona

-Nie mam pojęcia- zaśmiałem się- może wolałem to pokazać niż opowiadać.

-To byłe takie… takie fajne. – uśmiechnęła się

- Zgadzam się. Jesteś taka piękna, że trudno się Tobie oprzeć.

-Oj przestań- zrobiła się lekko różowa

- Czy ty się rumienisz? – spytałem

-Czasami, ale wtedy wyglądam jakbym miała temperaturę.

- Ale ładnie Ci z rumieńcami.

- Dzięki.- uśmiechnęła się – Wiesz co schowam się na chwilę za Tobą okej?

- Jasne, ale dlaczego?- zapytałem zdziwiony

-Bo widzisz tamtą panią w tym niebieskim płaszczu?

- Tak a co?

-To moja mama a ona nie pozwala mi spotykać się z chłopakami.

-Spoko, obronię Cię. – zaśmiałem się

Karolina schowała się za mną czekaliśmy tylko aż jej mama pójdzie sobie stąd. Niestety pech chciał, że musiała ją zauważyć. Kiedy się zorientowała, że Karolina jest za mną, podeszła do nas, Karolina wyszła zza moich pleców. Ja objąłem ją ramieniem, a jej głowa była na mojej klatce piersiowej.

- O proszę, wyjechałaś na budowę podobno.-powiedziała jej matka.

-No bo pojechała proszę pani, ale zagadała się ze mną i ja ją zaprosiłem na kawę.- powiedziałem

- I taka ta twoja kawa wygląda. Zastaje was w parku , przytulających się, ciekawe co jeszcze masz w planach?

-Na pewno nic niestosownego.-zapewniłem

-Taa jasne… Karolina wracamy do domu już.

-Nie! Nigdzie z Tobą już nie wrócę! Mam Cię dosyć.- odezwała się po raz pierwszy Karolina

-To ciekawe gdzie będziesz mieszkać, dopóki budowa się nie skończy?

-Poradzę sobie bez twojej pomocy-uwolniła się z moich objęć- Przepraszam Cię Skipper

Po tych słowach ze łzami w oczach pobiegła w stronę parkowych drzew. Ja pobiegłem za nią, zgubiłem ją trochę, ale potem znowu znalazłem. Siedziała pod jednym z drzew.

-Karolina, nie płacz, pomogę Ci zobaczysz, nikt więcej tak Cię nie poniży, obiecuję. –uklęknąłem  obok niej i głaskałem  ją po policzku.