Hej hej :3

Wreszcie jest rozdział III XD

Powstawał on na moich lekcjach a dzisiaj jest na blogu. :p

Miłego czytania :)

Oraz miłego weekendu :>

~Kari <3

Rozdział III „Skądś Cię znam”

Karolina:

Otarłam swoje łzy, chociaż coraz bardziej robiło mi się zimno i słabo. Z drugiej strony cieszyłam się, że Skipper był przy mnie, kiedy go potrzebowałam.  Był dla mnie bohaterem, na którego mogłam liczyć. Po 10 minutach stwierdziłam, że trzeba się ogarnąć, więc wzięłam głęboki oddech:

-Dzięki już mi lepiej.-wstałam z ziemi

-Na pewno? – spytał

-Jasne. Tylko pytanie gdzie ja będę mieszkać, dopóki budowa się nie skończy…

-Zawsze możesz pomieszkać u mnie. Bynajmniej nie będę się martwił.- uśmiechnął się lekko

-Nie chce Ci robić kłopotu.

-Ale ty mi nie będziesz robić kłopotu. Jesteś dla mnie ważna i nie pozwolę, żeby ktoś Cię tak traktował…

Aż się uśmiechnęłam, bardzo się cieszyłam, że go poznałam.

-Dzięki, jesteś najlepszy. –przytuliłam go

-Oj tam, po prostu Cię ko… kocham.- wyjąkał

-Ja Ciebie też.

- No więc i tak kiedyś byśmy zamieszkali razem.

-Pewnie tak, ale nie po dwóch dniach znajomości.

-Bo my jesteśmy wyjątkową parą.

-Właśnie widzę.

- Może chodźmy do domu, bo robi się zimno?

- Dobrze no to chodźmy. – ruszyłam w stronę domu

Wracaliśmy do domu w ciszy, jedyne co to ja wzięłam go pod rękę. Wolałam przemilczeć tą całą sytuacje, kiedy weszliśmy do domu chciałam zrobić mojej matce na złość więc chciałam oddać im mercedesa wziąć swoje rzeczy i zostawić tą rodzinę raz na zawsze:
-Skipper?-spytałam

-Tak kochanie?-spojrzał mi w oczy

Trochę się wzdrygnęłam, kiedy powiedział na mnie kochanie:

-Słuchaj pojedziesz ze mną?

-A gdzie?-uśmiechnął się

-Do domu moich rodziców…

-Ale po co? Myślałem, że nie chcesz mieć z nimi nic wspólnego.

-Tak wiem ,ale muszę im oddać samochód.

-Dobrze, skoro chcesz.

Uśmiechnęłam się wzięłam kluczyki i już chciałam go odpalić, ale stawiał opór. Już wiem jak jechałam do Skippera zapomniałam zatankować:

-Cholera! Zapomniałam zatankować.-powiedziałam

-Spokojnie, najwyżej pojedziemy moim a jutro im go odprowadzisz.

-A ty ze mną jutro nie pojedziesz?

-Niestety chyba nie dam rady. Do pracy muszę iść.

-No dobra rozumiem, to jedziemy twoim.

-Dobrze skarbie , czekaj  idę po kluczyki.-pocałował mnie w policzek i poszedł do domu.

Wysiadłam z mercedesa i przesiadłam się do auta Skippera. Byłam trochę poddenerwowana, nie przejmowałam się opinią swojej matki , bo ona kompletnie mnie nie obchodziła. Najbardziej zastanawiało mnie to co powie mój tata.

Skipper:

Wsiadłem do swojego srebrnego volvo, kiedy wyszedłem z domu Karolina stała przy samochodzie, łatwo dało się zauważyć że jest zdenerwowana całą tą sytuacją. Wyjechaliśmy z domu w ciszy a potem zaczęła mnie prowadzić do domu swoich rodziców:

-Na światłach w prawo.-powiedziała

-Zrobi się.-uśmiechnąłem się ciepło-Jutro to ja Ciebie gdzieś zabiorę.

-Ciekawe gdzie.-zaśmiała się

-Do mojego przyjaciela i jego dziewczyny.

-A mogę znać ich imiona?

-Jasne, Kowalski i Ola.

-Kiedyś miałam przyjaciółkę Olę…

-Heh, może to ona.

-Wiesz, dużo jest Olek na świecie.

- A czemu się rozstałyście?

-Ej, zaraz w lewo i jak skręcisz to trzeci dom po prawej stronie.

-No dobra.-westchnąłem

Do końca trasy nie odzywaliśmy się, wiedziałem, że jest jej ciężko o tym mówić, dlatego nie wnikałem. Wyszliśmy z samochodu, wziąłem ją pod rękę, kiedy zapukałem do drzwi ustawiłem się za nią. W końcu otworzył jej tata:

-Cześć tato-powiedziała-mogę wejść?

-Jasne, to twój dom zawsze możesz przyjechać.-odpowiedział

-Tak wiem, ale to tylko chwilowe.

-Jak to? Jesteś pewna?

-Tak podjęłam już decyzję. Moje miejsce jest przy nim. –spojrzała na mnie

Uśmiechnąłem się i objąłem ją ramieniem.

-Ech… No cóż zrobisz jak uważasz.

-Dzięki, a jest może mama?

-Nie, do ciotki poszła.-uśmiechnął się

-Już mnie obgadują, ale cóż bywa.

-Nie przejmuj się skarbie. – odezwałem się

- Dokładnie, nagadają się i przejdzie.

-Dobra idę, bo jeszcze wróci i zrobi scenę jak w parku.-pobiegła po schodach w górę.

Jej tata i ja zostaliśmy w salonie. Zaczął mnie się wypytywać, o tą scenę w parku i ogólnie o mnie. Czasami zadawał tak trudne pytania, że nie wiedziałem co odpowiadać. Po 15 minutach zbiegła szybkim krokiem. Widziałem, że ciężko jej z tymi torbami, więc wziąłem od niej torby:

-To ja będę czekał na Ciebie w samochodzie. Do widzenia.-powiedziałem wychodząc z domu

Zapakowałem jej rzeczy, wsiadłem do auta. Po jakiś 5 minutach wyszła i wsiadła. Zauważyłem, że jest wykończona, więc specjalnie pojechałem okrężną drogą i włączyłem ogrzewanie, żeby usnęła. Udało się po chwili, zamknęła oczy i usnęła.  Spała tak uroczo. Kiedy byliśmy pod domem nie chcąc jej budzić, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do domu. Zastanawiałem się gdzie ją położyć. Stwierdziłem, że położę ją w moim łóżku a ja prześpię się w salonie. Poszedłem do sypialni, położyłem ją na łóżku i przykryłem kołdrą. Już miałem wychodzić:

-Połóż się koło mnie, będę się bała. –powiedziała przez sen

-Ale ja będę na dole. –uśmiechnąłem się

-Proszę, chodź.

-Na pewno tego chcesz?

-Pewnie, chodź tu.

Niepewnie położyłem się obok niej. Ona przysunęła się jak najbliżej mnie i przytuliła się do mnie. Uśmiechnąłem się i od razu poszedłem spać do niej przytulony. Niestety rano musiałem ją odepchnąć, gdyż praca wzywała.

Karolina:
Obudziłam się, ale Skippera nie było. Szukałam go po całym domu, ale ja jestem głupia. Przecież wczoraj mi mówił, że idzie do pracy. Przyszłam do salonu, na stole zauważyłam kartkę zgiętą w pół. Na jednej połowie było napisane „Karolciu <3” Wzięłam kartkę w dłoń rozłożyłam i zaczęłam czytać.
„Kochana Karolciu!

Jakbyś zapomniała, pojechałem do pracy wrócę około 15 wtedy zrobimy coś razem. ^^

A i jak znajdziesz czas ugotuj mi coś dobrego. :p

Kocham Cię bardzo  i już tęsknie  <3

~ Skipper”

Nie mogłam się doczekać aż wróci. Nie chciało mi się ruszać mercedesa, więc stwierdziłam niech stoi tam gdzie jest . Ubrałam się w luźną bluzkę, krótkie spodenki a z włosów upięłam koka. Zastanawiałam co mu ugotować, stwierdziłam, że najlepiej zrobić mu  kotleta z piersi kurczaka i pomidorową. Poszłam do supermarketu i zakupiłam potrzebne produkty i wzięłam się za obiad.

Aleksandra:

Chciała poznać tą Karolinę. Chciałabym, żeby Skipper ułożył sobie życie. Skipper powiedział Kowalskiemu, że będzie mieszkać u niego na razie. Szłam do jego mieszkania myśląc jaka ona jest. Stałam pod jego drzwiami i zapukałam. Po paru minutach otworzyła dziewczyna jakoś tak dziwnie znajoma:

-Hej, jest Skipper?-zapytałam

-Nie niestety nie jest w pracy.-powiedziała

-Szkoda, ale mam wrażenia, że skądś Cię znam.

- No właśnie ja też. –zaśmiała się

-Czekaj czekaj… -zamyśliłam się

-Ola to ty? –spoważniała

-Kari? Matko ile ja ciebie nie widziałam.

Przytuliłyśmy się i weszłyśmy do środka .

-Siadaj zaraz zrobię kawę. –weszłyśmy do kuchni

-Spoko i tak nasi chłopcy robią do 15.- usiadłam na krześle

-Dokładnie.-zrobiła kawę i naszykowała ciastka.

-Uwolniłaś się od rodziców?

-Tak, kiedyś musiałam, ale zakochałam się i tak wyszło.

-Ach ta miłość-zaśmiałam się

-A u Ciebie jak tam? Kowalski sprawdza się jako chłopak?

-Tak, nawet bardzo.

-To dobrze.

I tak się zagadałyśmy że nie zauważyłyśmy, że za chwilę chłopaki wrócą.

- Hah, widzisz za chwilę 15. – powiedziała Kari.

-No zaraz wrócą. Ja muszę lecieć nawet obiadu mu nie ugotowałam.

-Ja też. Oj tam zostań nic mu się nie stanie jak nie dostanie na czas.

- Haha, no dobra.

Gadałyśmy jeszcze przez chwilę, kiedy do domu wszedł Skipper z Kowalskim. Ja się nie odzywałam, chciałam zrobić Kowalskiemu niespodziankę:

-Kochanie wróciłem. –do kuchni wszedł Skipper-O hej Ola, Kowalski chodź Ola tu jest.

-Cześć skarbie-powiedziała Karolina i dała mu buziaka w policzek

-Hej Skipper- przybiłam z nim piątkę- Witaj kochanie.

-No cześć. – uśmiechnął się Kowciu

-Dobra my będziemy lecieć prawda? –spojrzałam się na Kowalskiego

-No trzeba, to cześć wam – powiedział i wyszliśmy z mieszkania Skippera.