Rozdział IV cz.2

Hej <3

Kochani moi czytelnicy, postanowiłam, że skoro są wakacje to notki będę dodawać co 2 dni. Jak zacznie się szkoła to co tydzień postaram się dodawać. Wszystko tylko byście nie zostali bez lektury <3

Miłego dnia

~ Karola <3

Rozdział IV cz. 2

Skipper:

- Co masz na myśli ? –spytałem ponownie

- No bo… ja.. kurczę nie wiem co sama powiedzieć – wyjąkała

-Powiedz prawdę-przejechałem po niej wzrokiem

-Podobasz mi się! Zadowolony?  Ale wiem, że i tak ze mną nie będziesz bo kochasz Marlene.- powiedziała

Stanąłem jak wryty, nie wiedziałem co powiedzieć. Gotowała się we mnie złość . Jak ona może tak ją oszukiwać ? Wiedziałem , że kiedy ona się zjawi będzie coś nie tak. I tak bym wybrał Marlenkę bo to z nią jestem i chcę być całe moje życie.

- Tak, teraz możesz stąd wyjść , spakować się i wyjechać w trybie natychmiastowym.

- O nie!  Nie będziesz mi tu rozkazywał! Może i jesteś szefem oddziału ale nie moim! – postawiła się

- Owszem będę . To dla dobra Marlenki. Jeszcze ty , weź idź stąd bo nie mogę na Ciebie patrzeć – powiedziałem chłodno

- Jeszcze zobaczymy, z kim będziesz. – powiedziała i wyszła

Kiedy obudziłem się było już jasno. Nie mogłem wybić sobie z głowy co powiedziała mi Ola. Pobiegłem szybko do Marlenki zobaczyć , czy nie zrobiła jej nic złego.

-Marlenka ! – krzyknąłem

- Nie musisz krzyczeć , nic mi nie jest – uśmiechnęła się ciepło

Kiedy wyszła  mi naprzeciw za nią stanęła Ola.

- Dobrze wiedzieć. Musimy porozmawiać. – powiedziałem

- No , dobrze rozumiem. Ola zostawisz nas samych?

- Jasne, to ja pójdę do lemurów. – powiedziała i wyszła jak gdyby nigdy nic.

-Skipper ja wszystko rozumiem . Nie musisz nic mówić. – powiedziała

- Ale co rozumiesz ?- spytałem zdziwiony

- No ten incydent z Olą. Rozumiem nie chciałeś jej pocałować , tylko  chciałeś , żeby przeżyła swój pierwszy pocałunek z takim przystojnym pingwinem.

- Co?! Ja jej nawet nie dotknąłem. To ona przylazła w  nocy kiedy spałaś i powiedziała że się we mnie buja .

- Któreś z was mnie okłamuje. Nie wiem komu wierzyć.- stwierdziła

- Mi uwierz jestem twoim chłopakiem. Nigdy bym cię nie oszukał. –skrzywiłem się- jak mi nie wierzysz to choć ze mną.

Marlenka :

- Dobrze a gdzie? – spytałam podejrzliwie

- Do bazy, musisz coś zobaczyć.- powiedział chłodno

Czułam się dziwnie. I to nie tylko że nie wiedziałam komu mam wierzyć.

- Tylko uważnie oglądaj- powiedział

Na tym filmie było pokazane co się działo wczoraj w nocy. Aż mi się nie dobrze zrobiło . Jak ona mogła? Za moimi plecami? Nie wierzę …

-Przepraszam, że ci nie wierzyłam… – powiedziałam

- Nic się nie stało. Tylko ta Ola umie w głowie zakręcić.

Nie chciało mi się wierzyć. Moja przyjaciółka tak mnie zdradziła. Aż poczułam , że robi mi się słabo:

-Skipper złap  mnie bo zaraz zemdleje. I to nie przez Olkę po prostu źle się czuję .

Tak jak powiedziałam tak zemdlałam. Straciłam przytomność. Urwał mi się film i nie pamiętam co było dalej.

Kowalski:

Ależ tu jest pięknie. Majorka , słońce, plaża. Piękne dziewczyny . Miałem na oku taką jedną samiczkę. Była  olśniewająco piękna. Gdy nagle zadzwonił telefon:

- Halo Kowalski to wy? – usłyszałem zdenerwowany głos szefa

- Tak ja a coś się stało? – spytałem nie pewnie

- Marlenka ona zemdlała. Nie wiem co robić . Na pewno nie zemdlała sama z siebie. Przyjechała do nas taka Ola i chyba ona coś jej tam wstrzyknęła.

-Spokojnie szefie ! Niech szef idzie z nią do mojego laboratorium. Tam na szafce powinno być  takie niebieskie pudełeczko. Tam jest antybiotyk w płynie . Zwalcza każdą chorobę. Niech szef wleje jej to do buzi. Za dwie godziny powinna być jak nowa. – wytłumaczyłem

- A no dobra dzięki. Jak tam wam lecą wakacje?

- A nawet w porządku. Wiesz co szefie muszę iść. Samiczki czekają hehe – zaśmiałem się

- No to do zobaczenia pozdrów resztę cześć .-pożegnał się

Jeszcze tu jest idę do niej zagadać .

- No cześć Kowalski jestem. – powiedziałem

- Milena miło mi co tu robisz ?-spytała z uśmiechem na twarzy

No i tak na luzie żeśmy rozmawiali dopóki  nie zauważyłem że chłopaki zaczęli się śmiać . Kiedy stwierdziła że musi iść złożyła mi buziaka na policzku. Tak ! Jest praktycznie moja .

Aleksandra :

Weszłam do bazy sprawdzić czy to co wstrzyknęłam jej zaczęło działać.

- Hej . Z Marlenką wszystko ok?

-Ty mi tu nie ściemniaj i nie udawaj, że nic nie wiesz ! Mów co jej wstrzyknęłaś?

- Ja ?! Nic . – skłamałam

- Zaczynasz mi działać na nerwy. Teraz wszystko rozumiem ten sms , że niby od Kitki ten napis to wszystko twoja robota!  Zjawiłaś się jak nie wiadomo kto, chcesz nam rozwalić związek, zabić Marlenkę.  Nie obchodzi mnie to masz się jeszcze dziś spakować i wyjechać!

- A jak nie to co? Może ona tego nie chce?

- Ona wie o wszystkim. Oszukałaś ją , żeby tylko ze mną zerwała. I tak nie byłbym z tobą. Nic do ciebie nie czuje.

Postanowiłam , że zrobię coś o czym marzyłam odkąd się tu pojawiłam. Podeszłam do niego i pocałowałam go prosto w dziób.

- Oszalałaś? Czy ty myślisz normalnie?- odepchnął mnie

- Nie i tak. Po prostu zawsze mam to co chce. – powiedziałam stanowczo

Rozdział II „Impreza”

Ale mam coś przypływ weny :3

Zachęcam do czytania. Komentujcie ,czytajcie , krytykujcie . Miłego dnia ~ Karola <3

Rozdział 2 „Impreza”

Marlenka:

Obudziłam się bardzo wcześnie, nie mogłam przestać myśleć o wczorajszym sms-ie . Ale postanowiłam jedno. Kocham Skipper’a i nie zostawię go dopóki mi tego sam nie powie. Może mu powiem o tym sms-ie  chociaż martwię się żeby nie zrobił się nadopiekuńczy . Nie ważne musze przestać o tym myśleć i wziąć się do roboty w końcu to dzisiaj może się wszystko wydarzyć . Całą noc ze swoim ukochanym, nie mogę się doczekać. Poszłam do szafy zobaczyć czy mam w co się ubrać . Patrzę a tu nic . Załamałam się , usiadłam na murku i zaczęłam myśleć . Co tu robić ? A tu nagle na wybieg dostaję paczkę. Patrzę od kogo a tu nadawcą okazała się moja przyjaciółka z Kanady. Jej opowiadam naprawdę wszystko . Otwieram paczkę w niej kartka:

„ Mam nadzieję że ci się spodoba,

Będziesz ślicznie w niej wyglądać,

Uwierz ten twój Skipper też tak pomyśli.

Pozdrowienia z Kanady ,

                                    ~Aleksandra

Ps: Przyjeżdżam za tydzień i wtedy wszystko opowiesz.

Może i mi kogoś znajdziesz ,żebym mogła być szczęśliwa”

Zaskoczyło mnie to  jak tak szybko paczka doszła . Nie ważne wiem że to robota  Oli. Patrzę co takiego mi przysłała. O matko! Jaka śliczna. Wyciągam z kartonu piękną różową sukienkę ,na ramiączka ozdabianą cekinami . Oczywiście w kształcie bombki . Typowa Ola ale i tak bardzo ją kocham i nie wiem jak się jej odwdzięczę. Uratowała mi życie, Poszłam do toaletki robić make-up i zobaczyć jaka fryzura będzie dla mnie odpowiednia. Wybrałam loki i delikatny makijaż . To znaczy tylko kreska kredką ,rzęsy i błyszczyk na usta. Myślę że jako tako będę wyglądać. Coś czuje, że zapowiada się gruba impreza, w końcu raz się żyje.

Król Julian :

- Maurice balony napompowane? – zapytałem moim królewskim tonem

- Oczywiście wasza wysokość. – odpowiedział gruby lemur

- Mort zobacz na liście wykonanom przez najwspanialszego lemura czyli mnie, czy wszystko jest gotowe na mój gruby melanż.

-Hmmm poza gośćmi brakuje tylko melanżowej płyty .- powiedział

- O nie Maurice gdzie moja melanżowa płyta?- zapytałem rozgniewany

- Nie ma jej powiedz tylko piosenki jakie chcesz i pójdę do szympansów i szybko mi zgrają ..

- No okej to weź dużą kartkę bo to długa lista – rozkazałem

-Już mam niech wasza wysokość mówi – powiedział z uśmiechem Maurice

- No więc tak na mojej melanżowej płycie mają być takie przeboje jak:„Wyginam śmiało ciało” , „MMM Yeah”. „Cola Song” , „Undressed” , „Nie powiem jak” „Tylko ona jedyna”, „Mjód Malina” i największy przebój tego lata „Ona tańczy dla mnie” a resztę 15 wybierz sam. Zdaje się na twój gust.

- Dobrze królu już lece za 30 min jest gotowe . – powiedział i poszedł

Skipper:

Chyba się zakochałem. Ale to nie możliwe . Ja? W niej? Przecież jesteśmy przyjaciółmi chociaż ona jest materiałem na idealną żonę . O kim myślę? Oczywiście o Marlenie, Wszystko okaże się dziś na tej niecodziennej imprezie. Ciekawe jak będzie wyglądać pewnie jak zwykle ślicznie . Została mi tylko godzina?! Kurcze jeszcze ktoś dzwoni. To chłopaki:

- Czołem szefie co tam słychać ?

- A nic ciekawego zaraz idę na imprezę do Juliana a co u was?- zapytałem z grzeczności

- A nic za 13 dni wracamy już tęsknimy hehe. A tak wracając do tematu imprezy … Szef idzie na imprezę? Serio to coś musi być na rzeczy skoro idzie.- mówi Kowalski

- Kowalski a co w tym dziwnego? Daj mi Szeregowego do telefonu szybko! – rozkazałem

- Okej już daje .Miłej zabawy – pożegnał się

-Halo? – przemówił młodziak

- Szeregowy gdzie jest mój wizytowy strój?

- W laboratorium za szafką . Chodzi szefowi o tą turkusową kurtkę?

- Tak. Dzięki młody.  Pozdrów  Rico jutro zadzwonię teraz nie mogę gadać . Miłego wypoczynku cześć – rozłączyłem się

Biegnę do laboratorium i jest moja kurteczka. Zakładam odświeżam się i kieruje się w stronę wyjścia.

- Ok. gotów. – powiedziałem sam do siebie

Wyskoczyłem z bazy, zamykając ją  i kieruje się do królestwa Juliana. Kiedy wszedłem do ozdobionego królestwa. stanąłem przy stoliku z jedzeniem. Czekając i rozglądając się za Marlenką. W końcu przyszłą wyglądała piękniej niż zwykle ta jej sukienka , ta fryzura . Wyglądała bajecznie. Musiałem się ogarnąć bo zauważyłem że idzie do mnie.

- Hej Skipper.- przywitała się

- Cześć Marlenko wyglądasz bajecznie. – puściłem jej oko

- Dziękuje – uśmiechnęła się

I tak rozmawialiśmy sobie aż do godziny 1 w nocy chociaż co chwilę ktoś przerywał nam prosząc Marlenę do tańca. W końcu czułem że to moja kolej by chociaż raz z nią zatańczyć:

-Marelnko czy zechciałabyś ze mną zatańczyć?

- Oczywiście.-odpowiedziała

Co prawda nikogo już nie było na parkiecie bo już nie mieli siły tańczyć . Usiedli przy stole i zaczęli pić. Oczywiście to z %, a potem będą mówi coś w stylu „O matko! Jak mi głowa nawala”. Zaczęliśmy tańczyć, był to najpiękniejszy taniec w moim życiu . Już miałem je wykrzyknąć „Kocham Cię” ale się powstrzymałem. Ale chciałem jej jak najszybciej to powiedzieć ,żeby mieć to z głowy. Więc pomyślałem może ją zabiorę na wieże i tam je powiem .Kiedy skończyliśmy tańczyć , byłem gotów  zacząłem:

- Marlenko może chodź uciekniemy stąd?

- Czemu? Przecież jest jeszcze impreza. – powiedziała z uśmiechem

- Ale zobacz na nich oni dzisiaj już poza piciem wódy nic nie będą robić. Więc chodź ze mną na wieże. – zaproponowałem

- No w sumie dobry pomysł.. No to chodźmy.

I tak powoli dochodziliśmy do wieży, cały czas śmiejąc się z  byle czego. Gdy już dotarliśmy pod wieże wyczułem na Marlence że boi się tam wejść:

-Może wnieść cię tam?- zaproponowałem  

- Tak poproszę . – powiedziała

Kiedy weszliśmy postawiłem ją na nogi była lekka jak piórko.

- Możemy porozmawiać? –spytałem

- Jasne – powiedziała

- Nie wiem jak to się stało ale… – zająknąłem się

- Ale? –spytała- No powiedz, przecież wiesz że możesz …

Nie dałem jej powiedzieć po prostu uznałem, że będzie lepiej  jeżeli ją pocałuje. Ale ona chyba też na mnie leci bo nawet nie próbowała protestować.

- Co to było? – spytała zdziwiona

- To? To tylko nasz pierwszy pocałunek.- odpowiedziałem

- To znaczy, że ty żywisz do mnie jakieś uczucie?

- Tak Marleno. Nie jakieś tylko wielkie. – powiedziałem

- Oh Skipper-westchnęła- Ja Ciebie kocham najbardziej w świecie ale obstawiam, że Kitka też jeszcze żywi do Ciebie jakieś uczucia.

-  A ty niby skąd możesz to wiedzieć ? – zapytałem

- Bo ona wysłała mi sms-a, że jak Cię nie zostawię to zapłacę za to życiem- powiedziała

- Nią się będziesz przyjmować? Nie rozumiesz , że będę przy Tobie zawsze i Ciebie ochronię.-stwierdziłem

- Ale pamiętaj że twoi chłopcy wracają za 13 dni.

- No też fakt no to ja wezmę urlop i gdzieś razem wyjedziemy. – uśmiechnąłem się

- Kocham Cię – powiedziała i zaraz położyła się.

- Ja Ciebie też . – zrobiłem to samo- zmęczona jesteś co?

- No trochę wytańczyłam się dzisiaj. – powiedziała

- Może odprowadzić cię do domu? – spytałem

-  Ok. najwyżej popiszemy jeszcze.- powiedziała

- Nie ma problemu. – uśmiechnąłem się

Kiedy znaleźliśmy się przy jej wybiegu dałem jej buziaka na pożegnanie .

Ja też wróciłem do bazy ale zastałem tam coś czego nie chciałem zobaczyć …

C.D.N

Hej hej <3

Hej hej to znowu ja . :D To wszystko przez Alex xd <3 Tęskniliście co ? :D Na tym blogu będę dodawać tylko opowiadania ze Skilene więc zapraszam do czytania komentowania itp. :D Od razu daje wam 1 opowiadanie bo już pisałam . Od razu przepraszam że krótko ale było to pisane na telefonie :3 ~ Pozdrawiam Karola <3

Rozdział I : „Zakochana”

Skipper : Ale upał … lubię słońce ale bez przesady . Dzisiaj było za gorąco żeby robić cokolwiek. Położyłem się na pryczy i walczyłem mój nowy telefon. Oczywiście jak mogłem zapomnieć o sluchawkach. Trochę trudno było mi wytrzymać samemu w bazie, odkąd chłopcy wyjechali na ten swój urlop na Majorke. Szkoda że nie mogłem z nimi lecieć, no cóż może następnym razem. Przez 2 tygodnie jestem sam. W pewnej chwili pomyślałem żeby napisać do Marlenki. No i tak zrobiłem. – hej Marlenko co robisz dzisiaj?- napisałem – Hej Skipper a nic siedzę w domu a ty? – w sumie nie wiem czemu ale bardzo ucieszyłem się gdy odpisała – a siedzę sam w bazie, możebyś przyszła do mnie?- zapytałem – nie ma sprawy za 5 min będę – zdziwiła mnie trochę ta buźka ale jest ok . Stwierdziłem że nie ma sensu odpisywać jej coś w stylu „ok czekam” więc schowałem telefon pod poduszkę i zacząłem czekać… Marlenka: Wybieram się do Skipper’a . Podobno jest sam muszę to wykorzystać. Uczucie które do niego żywię jest trwałe i nie mogę przestac o nim myśleć. Ale nie wiem czy on czuje to samo. Pożyjemy zobaczymy. Wzięłam popryskalam się perfumami które Skipper bardzo lubi i zaczęłam iść w kierunku jego domu . Gdy znalazłam się przy włazie powiedziałam sobie -Będzie dobrze zobaczysz . Po chwili zaczełam schodzić na dół po drabince i krzyknęłam -Cześć Skipper. -Hej Marlenko! -powiedział Gdy go zobaczyłam stracilam równowagę i zacząłem spadać z drabinki. Ale w ostatniej chwili złapał mnie w skrzydła.
Nic ci nie jest?- spytał tym swoim męskim głosem – nie nic dzięki że mnie zlapałeś . – nie ma sprawy polecam się na przyszłość . Puścił mnie chociaż nie chciałam tego. W tej chwili wpadł Julian – czołem wam . Chciałbym zaprosic was na mega imprezke . Jutro godzina 19 u mnie . Macie przyjść król każe .-powiedział i wyszedł – też sobie wymyślił a ty idziesz?-zapytał się – chyba tak trzeba się rozerwać a ty? – no jak ty idziesz to i ja też pójdę. Serce zabiło mi mocniej. Udałam że mdleje znowu chciałam żeby złapał mnie w swoje skrzydła . – Marlenko dobrze się czujesz?-zapytał trzymając mnie w skrzydłach – tak jak najbardziej to wszystko przez ten upał … -Yhym może zaniose cię bliżej wiatraka? – nie dziekuje wiesz co za dużo wrażeń na 1dzień idę do domu. – zostań jeszcze ze mną. – nie Skipper robi się ciemno a poza tym jutro widzimy się na imprezie – no dobrze to idź do jutra – cześć Kiedy wyszłam zaczęłam mieć wyrzuty, że nie zostałam. No ale nie chciałam wracać i mu przeszkadzac. Kiedy weszłam do domu i polozylam się w łóżku sięgnęłam po telefon. Patrzę 2 wiadomości . Jedna wiadomość od Skippera że życzy mi dobranoc a ta druga mnie bardziej zaniepokoiła . „Jeżeli nie zostawisz Skippera w spokoju zginiesz”